Zanim zaprojektuję nowe mieszkanie

Projektując cudze wnętrza zawsze mam wizję, jak to wszystko powinno wyglądać – najczęściej jest to kompromis między marzeniami klienta, możliwościami pomieszczenia i moim pomysłem. W związku z tym zawsze jest ta cudza opinia, która staje się odpowiedzią na to, co myślę. Jednak jak to jest, kiedy architekt wnętrz ma zaprojektować swoje mieszkanie?

Krótko mówiąc: jest ciężko. Myśląc o swoich czterech kątach mam tyle pomysłów, że moje zapały studzi metraż mieszkania i mąż, który musi być przekonany do wielu rzeczy. Dlatego na szczęście póki co zbieram pomysły i inspiracje, aby być gotową na ten wielki dzień, gdy w końcu zaczniemy robić generalną rozróbę. Zresztą cały cykl o plusach i minusach aktualnego mieszkania dał mi sporo do myślenia, bo wiem, co tak naprawdę okazało się genialnym rozwiązaniem, a co totalnym niewypałem.

inspiracje

W związku z tym podsumowanie pokoju dziennego, sypialni, przedpokoju, kuchni i łazienki będzie dobrą bazą do projektowania nowego mieszkania. Takie chłodne podejście do tematu pozwala zastanowić się nad potrzebami własnymi i członków rodziny. Bo w końcu, kto lepiej wie ilu osobowy stół potrzebuje moja familia? Albo kto odpowie lepiej na pytanie, czego nie może zabraknąć w pokoju dziennym? Jasną sprawą jest, że każdy z nas powinien doskonale znać swoje potrzeby i umieć o nich mówić.

Skoro już została omówiona praktyczna strona aranżacji mieszkania to zawsze zostaje jeszcze strefa marzeń, które w końcu trzeba kiedyś spełnić. Jednak przy okazji trzeba pamiętać, że każdy członek rodziny ma jakieś i sama nie wiem, ile potrzebowalibyśmy metrów kwadratowych, aby pomieścić wszystkie zachcianki oraz pasje naszej dwójki. Dlatego będziemy szukać kompromisów – na pewno nie zabraknie wielkich regałów na moje ukochane książki, ale i dużego stołu do grania w gry planszowe mojego męża. W końcu nie można mieć wszystkiego, ale mimo wszystko najwięcej radości daje dzielenie swoich czterech kątów z ukochaną osobą, więc jakoś przeżyję to, że druga połówka mówi nie na kilka moich zwariowanych, projektowych pomysłów.

Teraz będę zbierać inspiracje do nowych wnętrz i przy okazji starać się nie martwić się ogromem prac, które będą nas czekać. Chociaż w myśl powiedzenia pierwszy dom buduje się dla wroga, drugi dla przyjaciela, a trzeci dla siebie najgorsze mamy już za sobą, bo jakoś przeżyliśmy gruntowny remont i urządzanie pierwszego mieszkania.

Fot. Foter.com / CC0

  • Coś o tym wiem…jakiś rok temu wprowadziliśmy się do pierwszego mieszkania i przyznam szczerze, że najchętniej zrównałabym je z ziemią i zrobiła od początku…to co w tedy wydawało się świetnym pomysłem teraz jest niemalże koszmarem 😀 Fakt, że zmarnowałam potencjał dużej sypialni nie daje mi spać po nocach a mój brak konsekwencji frustruje nie tylko mnie ale i mojego męża 🙂
    Ogrom prac przeraża chyba każdego, ale ile daje satysfakcji 🙂 Trzymam kciuki, żeby wszystko poukładało się według twojego projektu 🙂

    • Właśnie tego się obawiam, bo aktualnie mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu – zainwestowaliśmy w remont i mimo, że był gruntowny to jednak nie na tak olbrzymią skalę. A jak człowiek ma już swoje własne cztery kąty to ma chęci spełnić wszystkie swoje marzenia i właśnie obawiam się konsekwencji 😀 Bo to, co teraz właśnie wydaje się super pomysłem może okazać się totalnym niewypałem – tak jak piszesz… Ale trzeba być dobrej myśli 😉

  • Magda

    Aga napisz o swoich szalonych pomysłach, jestem ich bardzo ciekawa! 🙂

    • Na pewno pojawi się taki post 🙂 Na razie zbieram wszystkie pomysły, żeby potem niepostrzeżenie zaatakować nimi męża 😀 Jak już on się dowie to będę mogła śmiało napisać o nich na blogu.