Zanim kupisz mieszkanie – część II

Już wiesz dokładnie czego oczekujesz od swojego nowego lokum? Wręcz wyobrażasz sobie, jak siedzisz w wymarzonym mieszkaniu i pijesz kawę patrząc przez okno? Nie lubię wyrywać ludzi z optymistycznych rozmyślań, jednak… Czeka Cię jeszcze długa droga.

W pierwszej części Zanim kupisz mieszkanie skupiłam się na tym, co jest istotne dosłownie na samym początku, czyli na ustaleniu priorytetów. Jestem zdania, że żadnej poważnej decyzji nie podejmuje się spontanicznie, bo co innego kupić zamszowe czółenka, a co innego auto, czy mieszkanie. W związku z tym w poprzedniej części zachęcałam Cię do przemyślenia m.in. kwestii lokalizacji oraz standardu. Teraz przyszedł czas na praktykę.

Masz już listę wymagań – wiesz ile chcesz pokoi, co powinno być w okolicy, jakie warunki ma spełniać sam budynek i czego nie jesteś w stanie odpuścić. Jesteś w trakcie przeglądania ofert i obawiam się, że możesz myśleć to, co ja, czyli że albo ludzie nie mają wyobrażenia na temat ceny względem stanu mieszkania, albo że inni uwielbiają roztaczać wspaniałe, królewskie wizje na temat… ciemnej klitki. Życzę Ci oczywiście czegoś zupełnie innego – zwłaszcza jeżeli szukasz mieszkania na rynku wtórnym w obrębie centrum.

W moim przypadku doszło póki co do obejrzenia dwóch mieszkań i każda wizyta dała mi sporo do myślenia. Jednak rozpocznę od tego na co warto zwrócić uwagę podczas wizyty w potencjalnym, nowym domu:

  • zachęcam do pojawienia się przynajmniej kwadrans wcześniej, aby móc na spokojnie i na chłodno zapoznać się z okolicą. Osobiście od razu sprawdzam, czy jest naprawdę blisko do sklepu spożywczego i przystanku autobusowego. Zwracam również szczególną uwagę na to, czy jako gość mam gdzie zaparkować. Poza tym wsłuchuję się i obserwuję okolicę, aby wczuć się w atmosferę – w końcu muszę poczuć się dobrze, bezpiecznie oraz komfortowo.
  • wchodząc na klatkę schodową oceniaj jej stan – czy jest wyremontowana, czysta, zadbana i jasna.
  • oglądając mieszkanie nie daj się prowadzić pośrednikowi lub właścicielowi. Wiem, że zarówno jeden, jak i drugi będzie do tego dążyć, bo przecież każdy chce sprzedać nieruchomość, więc pokaże największe zalety oraz z chęcią ominie ewentualne wady. Nie interesują mnie opowieści o tym, że jest to fantastyczne mieszkanie, bo… Każde jest jedyne i wyjątkowe dla osoby, które chce je sprzedać. W związku z tym od razu robię po swojemu i zaglądam w interesujące mnie miejsca.
  • oceniaj stan okien, grzejników, podłóg, instalacji elektrycznej i innych rzeczy według swoich kryteriów, bo to Ty będziesz w przyszłości decydować, co ostatecznie wymienisz, a nie pośrednik, czy aktualny właściciel.
  • sprawdź strony świata, bo będziesz mógł zastanowić się, czy mieszkanie nie jest dla Ciebie zbyt ciemne lub czy nie trzeba będzie pomyśleć o instalacji klimatyzacji.
  • zrób zdjęcia i narysuj luźny rzut mieszkania – zaznacz lokalizację kominów oraz ścian nośnych. W domu będziesz mógł na spokojnie zastanowić się, czy na przykład będzie możliwość wyburzenia ściany między aktualną kuchnią i sąsiadującym pokojem.
  • przygotuj sobie listę pytań, które pojawiły się w trakcie szczegółowego zapoznania się z ofertą. Zauważyłam, że jeżeli mieszkanie można zaliczyć do grupy tych okay to opis jest wyczerpujący, a zdjęcia szczegółowe. Wtedy nawet nie trzeba zadawać dodatkowych pytań i wystarczy obejrzenie go na żywo bez wymyślnych opowieści sprzedającego.
  • wypytuj o wszelkie dostępne projekty (ogrzewanie, gaz, wod-kan, prąd, legalizacje) i zatwierdzone zgody, które były podstawą do zmian w mieszkaniu. Nie twierdzę, że każdy Polak robi po swojemu i nie pyta o pozwolenie, jednak dlaczego Ty masz mieć później problemy?
  • nie bój się pytać o cokolwiek, bo nie ma głupich pytań. To, co dla Ciebie jest oczywiste (np. że zostaną meble kuchenne, ponieważ aktualnie są lub że do mieszkania jest przydzielone miejsce parkingowe) może okazać się czymś nieoczywistym dla drugiej strony. Szczera rozmowa to podstawa.
  • nie obawiaj się także rozmowy o pieniądzach. Podoba Ci się mieszkanie, ale kwota jest według Ciebie nieadekwatna? Zaproponuj swoją cenę. Najwyżej spotkasz się z odmową albo kontrpropozycją.

Czy któreś z tych dwóch mieszkań okazało się tym wymarzonym? Niestety nie, jednak dzięki pierwszej wizycie wpadłam na pomysł, aby przesłać pośrednikowi rzut wymarzonego lokum wraz z wymaganiami. To okazało się strzałem w dziesiątkę! Dzięki temu drugie nie było już zupełną pomyłką, ale jestem na etapie swojej ostatniej rady. Czas pokaże.