Talerzami o ścianę

Nie będzie o awanturujących się małżeństwach, ani o żonach rzucających talerzami w niewiernych mężów. Tym razem tytuł jest również przewrotny, bo będzie o tym, co można wyczarować nie na talerzu, a z talerzy na ścianie. Zaciekawiony?

Są ludzie, którzy uwielbiają rzeczy nie do pary. Fascynują się ich różnorodnością, fakturami, czy kolorami, a do tego mają dryg do tworzenia z nich nieoczywistych kolaży. Uwielbiam patrzeć na efekt końcowy będący zawsze zaskoczeniem i często miłym (chociaż nie zawsze). Dlatego kiedy w jednej z realizacji zobaczyłam zestawienie współczesnej kuchni z dekoracją z talerzy, stwierdziłam, że muszę zgłębić ten temat.

Każdy z innej parafii, każdy innej wielkości, nawet różnią się kształtami, a jednak ostatecznie tworzą coś wyjątkowego i nieoczywistego. Pojawiają się na ścianie, jak ławica wielobarwnych ryb i również tak jak one hipnotyzują. Bo czy to takie oczywiste, aby w kącie pokoju stworzyć barwną plamę z talerzy nie do pary? Samo ich ulokowanie przyciąga spojrzenie, nie mówiąc już o tym, że każdy jest inny. Można im się przyglądać kilkanaście razy, a i tak zawsze odkrywać coś innego, nowego.

Nie każdy jednak lubi styl vintage, ani klimat pchlich targów, więc warto wiedzieć, że i w bardziej współczesnych wnętrzach talerze odnajdują się dobrze. W bardziej sterylnych przestrzeniach, gdzie panują nowoczesne rozwiązania warto postawić na talerze z jednej kolekcji, aby nie wprowadzać chaosu – może zgadzać się kolorystyka lub też wzór na samych naczyniach.

Jeżeli zainteresowałam Cię samym tematem talerzy jako dekoracji to pewnie pojawiło się w Twojej głowie pytanie „Ale jak to zawiesić na ścianie?” i już pędzę z odpowiedzią w formie przydatnego linka – prosty montaż według Driven By Decor.

Zdjęcia: 1 | 2 | 3 | 4