Rośliny do wnętrz

Masz już zaaranżowane całe wnętrze, ale tak jakby brakuje w nim życia? Przydałoby się choć trochę zieleni? Też tak miałam i testowałam różne rośliny, więc z chęcią podzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami.

W każdej dziedzinie istnieją zmieniające się trendy dające o sobie znać co sezon. Wnętrzarscy guru na pewno szybko i sprawnie wprowadzają je do wnętrz, jednak ze zwykłym Kowalskim bywa różnie. Jedni trzymają się danych rozwiązań latami, jak nie dekadami, a drudzy próbują nowości małymi kroczkami. Należę do tej drugiej grupy – jeszcze niedawno błądziła po omacku szukając idealnych roślin do swojego domu.

Ciągle oswajam się z naturalną zielenią, która niekoniecznie musi kwitnąć. Nie będę ukrywać, że podstawą były pinterestowe inspiracje. Najpierw z rezerwą patrzyłam na wielkie, liściaste monstra myśląc, kto sobie coś takiego wstawia do domu. Potem był czas obserwowania potencjalnego wroga/sprzymierzeńca. Zielone rośliny nie były dla mnie codziennością – przecież jeszcze do niedawna w polskich domach panował kult storczyków, a zielone szable (sansewerie) kojarzyły się z przeszłością. Jednak z czasem zaczęłam czuć, że wraz z coraz bardziej minimalistycznym podejściem do wielu tematów, nadszedł najwyższy czas, aby zrobić porządek również na swoim parapecie.

Tak naprawdę to zaczęłam nieśmiało, bo od sukulentów, a konkretnie od peperomii ferreyrae. Dzięki niej nauczyłam się, że takich roślin nie ma co zbyt chętnie przesadzać, ani podlewać. Jednak nie zniechęciłam się i potem pojawiła się paproć, fikusy, trawy i tak poszło… Teraz mam na parapecie małą oranżerię, a ciągle mi mało. Ostatnio nawet dostałam wymarzoną palmę, która jest równie niewymagająca, co sukulenty.

Im więcej zdjęć oglądam na Pintereście, czy Instagramie, tym dłuższa staje się lista wymarzonych roślin do domu. Póki co mogę napisać, że na pewno w niedługim czasie pomyślę o zakupie:

  • oplątwy
  • aloesu
  • monstery
  • sansewerii gwinejskiej
  • starca Rowleya
  • wszelkich sukulentów

Jednak patrząc na dotychczasowe moje przygody z roślinami wiem, że warto poczekać, ostudzić pierwsze emocji i w rezultacie kupować roślinu u zaprzyjaźnionego florysty. Nie dość, że doradzi w kwestii hodowli to ma się pewność, że roślina jest zdrowa.

Zdjęcie: 1 | 2 | 3 | 4

  • My też zaczynaliśmy nieśmiało, ale dom bez zieleni był taki smutny. Teraz mamy kilkanaście roślin, które raczej nie wymagają biegania wokół nich i nie chcielibyśmy się ich pozbyć 🙂

  • O rany, ależ one pięknie wyglądają…. a ja nie mam za bardzo ręki do kwiatów… choć może warto spróbować? Wnętrze wydaje się bardziej świeże, przytulne… 🙂 PS Bardzo ładny blog, 100% mojej estetyki, będę wpadać! 🙂 Pozdrawiam

    • Kwiaty zielone dodają wnętrzu takiej wyrazistości i życia 🙂 Też wydawało mi się, że nie mam ręki do kwiatów, ale znalazłam takie, których wręcz nie da się unicestwić. Pozdrawiam.