Miedziana jesień

Im chłodniej jest za oknem, tym bardziej staram się wprowadzić do swoich wnętrz więcej ciepła i przytulności. Uwielbiam zmieniać poszewki na te sweterkowe, rozstawiać nowe świece, kupować woski zapachowe, wyciągać koce i… Cieszyć się, że jestem wewnątrz, a nie na zewnątrz.

Jednak w tym roku postanowiłam nie tylko zmienić drobiazgi, ale też coś, co wisi w centralnym miejscu naszego pokoju dziennego. I taki sposobem dzięki Złotym Plakatom zupełnie zmienił się klimat we wnętrzu, gdzie uwielbiamy przesiadywać z moim mężem.

Mam olbrzymią słabość do wszystkiego, co jest miedziane. Ten kolor wydaje mi się z jednej strony taki intrygujący i zmysłowy, a z drugiej taki subtelny i klasyczny. Jednak od pewnego czasu również polubiłam się ze złotem, które w połączeniu z ciemnym drewnem jest tym, co przykuwa spojrzenie. W związku z tym miałam niemały dylemat wybierając plakaty na stronie Złotych Plakatów.

Oprócz samego wzoru i wymiaru plakatu należy wybrać również kolor zdobienia. Można wybierać spośród kilku, które są ostatnio pożądane we wnętrzach: złoty (błyszczący i matowy), miedź, rose gold i czarny (bez połysku). Decyzja nie była prosta, jednak ostatecznie zdecydowałam się na odrobinę abstrakcyjną grafikę z liśćmi, a jako uzupełnienie na półce miłorząb japoński.

Zdobienia są o tyle fascynujące, że ich kolor zmienia się w zależności od natężenia światła oraz kąta pod jakim patrzy się na plakat. Uwielbiam ten efekt, bo dzięki niemu oba plakaty wręcz mienią się na przestrzeni dnia – od miedzi, przez brąz, aż po czerń. W związku z tym, że jest to nieoczywista dekoracja i myślę, że przez długie miesiące nie będę mogła przestać na nią patrzeć z zainteresowaniem.