Marząc o domku w lesie…

Marzysz o własnym, wyśnionym domku letniskowym, w którym będziesz mógł spędzać wolny czas z najbliższymi, a nawet w samotności? O miejscu, gdzie zatrzymuje się czas i komórka nie ma zasięgu? Może najwyższa pora, aby pomyśleć o realizacji tego marzenia?

Jeszcze kilka lat temu byłam sceptyczna względem koncepcji posiadania własnego domku letniskowego. Po co? Przecież to uwiązuje, jeździ się ciągle w jedno miejsce, trzeba dbać o te cztery kąty… Najwidoczniej starzeję się (albo dorastam?), bo odezwała się we mnie potrzeba posiadania takiej przystani. Lokalizacji, gdzie się zresetuję, gdzie nie muszę wyglądać, natomiast internet działa, jakby chciał, a nie mógł. Pewnie kolejnym powodem jest fakt, że rodzina mojego męża ma taki domek w samym środku lasu i… Jest cudownie!

Nie jest to perfekcyjny dom, ale nie można mieć do niego pretensji, bo tak naprawdę powstaje przez prawie trzy dekady i ciągle coś się w nim zmienia. To miejsce, gdzie każdy może przyjechać i oderwać się od rzeczywistości, a przy okazji dodać swoje trzy grosze do wystroju – to pojawią się płytki na werandzie albo kolejny leżak. Ten dom to taka wesoła, rodzinna zbieranina, gdzie czas zwalnia, a problemy maleją.

Będąc tu kolejny raz zaczęłam zastanawiać się nad wizją swojego idealnego domu letniskowego. Co bym zmieniła? A co bym dosłownie przeniosła stąd? Uwielbiam takie podsumowania, więc nie mogłam tego nie spisać.

Podstawą jest lokalizacja. Nie jestem typem, który lubi działki między setką innych, więc wersja rekreacyjna z altanką nie jest dla mnie. Jak już budować to za miastem, z daleka od natrętnego społeczeństwa, tam, gdzie widać pola, lasy, a najlepiej jeszcze i góry.

Sam dom nie musi być duży. Ważne, aby ludzie nie wchodzili sobie na głowę. Niech każdy ma swój kąt. Nawet ciasny, ale własny. Każdy czasem lubi zrelaksować się w samotności – nie jest to nic złego, a wakacje są w końcu od tego, żeby robić to na co ma się ochotę.

Na pewno przyda się nieduża, urocza kuchnia stylizowana na taką babciną, z duszą. Z frezowanymi frontami, ceramicznym zlewem pod oknem, patchworkowymi płytkami na ścianie, drewnianymi krzesłami z miękkimi poduchami… W takim domku nie powinno zabraknąć sielankowego klimatu. W końcu minimalizm i nowoczesność jest teraz codziennością, więc czemu by czasem od tego nie odetchnąć?

W kuchni przyda się też tajna skrytka na wina i nalewki domowej roboty, które najlepiej smakują podczas jesiennych wieczorów sączone podczas długich rozmów. Najlepiej w roli domowego barku sprawi się drewniany kredens z historią – zmieszczą się w nim nie tylko trunki, ale też odpowiednie kieliszki, a może też jakieś łakocie.

Kolejnym elementem jest weranda, gdzie można posiedzieć nawet w deszczu. Miejscówka z wygodnymi siedziskami, stolikiem, lampionami i zielenią wkradającą się z ogrodu. Powinna być na tyle przemyślana i duża, aby można było swobodnie się po niej przemieszczać nawet gdy zbierze się cała rodzina.

W głównym pomieszczeniu dziennym nie powinno zabraknąć kominka, w którymi ogień pali się w chłodne dni dając nie tylko ciepło, ale też poczucie przytulności. Do tego przydałby się porządny regał wręcz zawalony książkami i grami planszowymi, bo w końcu co robić na końcu świata, gdzie nie ma telewizora, ani Netflixa?

Domek letniskowy to miejsce pachnące wakacjami i słodkim rozleniwieniem. Można w nim popuścić wodze fantazji. Marzysz o murowanym grillu? A może o gabinecie w którym będziesz pisał? Nie bój się marzyć, ani tym bardziej realizować te marzenia. Mam nadzieję, że moje się spełnią i to w najbliższej dekadzie.