Kiedy nie kupować mieszkania?

Znalazłeś idealne cztery kąty? Cena jest idealna? Już wyobrażasz sobie, jakie płytki położysz w przedpokoju, gdzie postawisz stół, a na której ścianie zawiśnie telewizor? Wręcz nie możesz doczekać się, kiedy w końcu podpiszesz wszystkie papiery, dostaniesz klucze i zaczniesz remont?

Skąd ja to znam…? Niestety z autopsji… Od kilku miesięcy szukamy odpowiedniego mieszkania. Mamy wybraną ulicę niedaleko centrum, gdzie jest blisko i do parku, i do przystanku autobusowego. Dookoła cisza i spokój. Czego chcieć więcej? Właściwie to samego mieszkania, bo w sumie obejrzeliśmy trzy w tej okolicy i kiedy nareszcie byliśmy gotowi na zakup to… Okazało się, że nasze chęci nie wystarczą. Dziwne, prawda?

Wymarzony układ; mieszkanie do remontu, ale nie aż tak generalnego; centralne ogrzewanie; jasne, całkiem wysokie (270cm) pomieszczenia; możliwość połączenia salonu z kuchnią; w sypialni miejsce na zabudowę meblową idealną na garderobę… Mogłabym jeszcze wymienić kilka plusów, ale dodam tylko, że do tego wszystkiego uczciwa cena. Czego chcieć więcej? Nie ma co się zastanawiać! Brać!

A tu pojawiają się schody, bo… Sprzedawca nie chce współpracować. Absurd, co nie? Nie dość, że jest niemiły, że zachowuje się, jakby nie chciał sprzedać to jeszcze nie mówi całej prawdy. W takim razie kiedy zrezygnować mimo bolącego serca?

Przede wszystkim, kiedy sprzedawca zbyt natarczywie naciska na finalizację tu, teraz, zaraz. Przecież zakup mieszkania to nie jest wypad do centrum handlowego po buty, czy torebkę! Nikt nie ma prawa wymagać, aby podjąć decyzję w dwa dni po jednym obejrzeniu mieszkania w którym ma się żyć przez przynajmniej kilkanaście lat. To zbyt poważna decyzja, aby dać się wkręcić w takie wariactwo.

Poza tym, kiedy sprzedawca koniecznie chce wcisnąć swoje materiały budowlane, bo tłumaczy się, że on kupił wszystko i planował remont. Świetnie, ale ja tego nie chce, ponieważ nie po to czekam na mieszkanie do remontu, aby ktoś naciskał na mnie, że te płytki i żadne inne. Ba! Człowiek prosi takiego sprzedawcę, żeby nie kładł płytek, a on i tak to robi! I chce za to pieniądze!

Nie można zapomnieć też o zwykłej, ludzkiej uczciwości. Nikt nie lubi kupować kota w worku. Zwłaszcza, kiedy zaczyna śmierdzieć czymś mało przyjemnym. Nie lubię niedopowiedzeń, bajerowania, ani ubierania kłamstewek w ładne słowa. W takich sprawach jestem wyczulona i nie toleruję takiego zachowania. Tak samo jak cwaniactwa i traktowania kupującego jak… Frajera. Bo to, że ktoś marzy o mieszkaniu i widać, że dane lokum jest tym wymarzony nie znaczy, że jest w stanie odpuścić i dać się źle traktować.

Nie ukrywam, że odczuwam żal. Czuję się zawiedziona, że ludzie potrafią tak się zachować, więc warto być wyczulonym i czasami… Niestety odpuścić. Dlatego jeżeli też szukasz mieszkania lub domu to pamiętaj, że sprzedawca powinien być uczciwy i nie ponaglać Cię w podejmowaniu decyzji.