Jak mieszkają Polacy? – część I

Zastanawiasz się czasem, jak mieszka typowy Kowalski? Czy goni za trendami? A może tkwi w przeszłości i za bardzo nie chce się z niej wyrwać? Czy coś się zmienia w postrzeganiu przestrzeni mieszkalnych? Jak wygląda typowe, polskie mieszkanie? Postaram się odpowiedzieć na te pytania, bo przez te kilka lat pracy, jako architekt wnętrz, nasunęło mi się kilka spostrzeżeń.

Zacznę od tego, że sam fakt szukania pomocy przy projektowaniu mieszkań świadczy o tym, że jesteśmy coraz bardziej świadomym narodem. Cieszy mnie to, że coraz więcej osób w okolicach trzydziestki rozumie, iż projektant podchodzi do każdego klienta indywidualnie, więc tworzy coś, co jest dopasowane do konkretnego gustu, możliwości wnętrza oraz portfela. Lubię myśleć o tym, że moje pokolenie zaczyna zdawać sobie sprawę, iż pewne tematy trzeba pozostawić profesjonalistom i nie można znać się na wszystkim – nie da rady być lekarzem, prawnikiem, budowlańcem i krawcem w jednej osobie. Jednak czy naprawdę jest tak pięknie i różowo?

Odpowiadając krótko na to pytanie: niestety nie. W końcu całe społeczeństwo nie składa się ze świadomych trzydziestolatków, więc pojawiają się pewne tendencje naszych czasów. Podstawą jak zawsze jest obawa przed wyjściem przed szereg – teoretycznie media zasypują nas inspiracjami, jak to warto być oryginalnym i niepowtarzalnym, ale praktycznie nikt nie chce wyjść na dziwnego. W związku z tym Polacy decydują się na rozwiązania przyuważone u znajomych, czy rodziny, czyli takie, które są na pewno akceptowane, a więc w polskich wnętrzach ciągle nie brakuje firanek, całych kolekcji mebli, czy zabudowanych szaf z drzwiami przesuwnymi. Większość ludzi nie potrafi zwalczyć w sobie obawy przed oceną innych, chociaż właściwie każdy chce być wyjątkowy. Na pewno pewien wpływ na to ma tradycja i stwierdzenie, że przecież zawsze tak się robiło i to się sprawdzało, więc po co kombinować?

A no po to, aby czuć się dobrze w swoich czterech ścianach. To, że coś się sprawdziło u Nowaka wcale nie znaczy, że sprawdzi się i u Kowalskiego. Jednak na szczęście coraz częściej Polacy nie tylko zaglądają do sąsiada, czy znajomego, ale także do gazet, czy portali wnętrzarskich. Dzięki temu jest nadzieja, że pewne trendy zagoszczą w polskich domach, chociaż nie tak szybko. Dopiero teraz Polacy zaczęli myśleć o innych ścianach niż beżowych, lub też (o zgrozo!) wściekle kolorowych. Teraz nastał czas na biele, delikatne szarości, dodatki z naturalnych materiałów, czarno-białe grafiki i różne inne wariacje na temat stylu skandynawskiego, które niekoniecznie mają wiele wspólnego z pierwotnymi założeniami. Mimo wszystko cieszy mnie to. Jest szansa na to, że Polacy podejdą do wnętrz w sposób mniej zobowiązujący i poważny.

Niestety ciągle lubimy rozwiązania na stałe – najchętniej jedno na dekadę, jak nie na dłużej. Jak szafa to na wymiar, jak meble do pokoju dziennego to wszystkie z jednej kolekcji. Zawsze jak o tym pomyślę to zastanawiam się, czy buty też kupujemy raz na pięć lat i ubieramy się od góry do dołu w jeden wzór? Stanowczo nie, więc czemu to robimy naszym domom? Czemu nie dekorujemy i nie przestawiamy wszystkiego w zależności od naszego nastroju oraz zmieniających się trendów?