Hygge – chwilowa moda czy styl życia?

Ostatnio modne jest wszystko, co tylko kojarzy się z odetchnięciem od szybkiego życia. Ludzie nagle przypominają sobie, że jest coś więcej niż tylko pogoń za pieniędzmi. W końcu dostrzegają, że tak naprawdę lepiej jest być, niż mieć. Odkrywają, że najcenniejsze są chwile i to najlepiej spędzone z najbliższymi.

Każdemu kto chociaż trochę interesuje się tym, co dzieje się we wnętrzarskim świecie na pewno nie umknęła tendencja do zagłębiania się w dwóch książkach Hygge. Klucz do szczęścia Meik Wiking i Hygge. Duńska sztuka szczęścia Marie Tourell Søderberg. Obie propozycje dotyczą właściwie tego samego – pojęcia hygge. Co to jest? Co właściwie można znaleźć w książce o szczęściu oprócz wyświechtanych frazesów i ładnych zdjęć?

IMG_7088

Hygge to sztuka tworzenia odpowiedniego klimatu, który sprzyja poczuciu bezpieczeństwa, przytulności, swobody. To przebywanie z osobami bliskimi sercu. To zrozumienie, że ważniejsze jest odczuwanie, cieszenie się chwilą, niż ciągłe gonienie za czymś, co nie do końca jest osiągalne. Brzmi idyllicznie? Trochę tak, bo przecież z drugiej strony wszyscy chcą więcej i więcej – bardziej designerskich wnętrz, nowszych samochodów, modniejszych ubrań. Tylko czy to naprawdę jest ważne?

Nie, to nie jest ważne. Najważniejsze jest, aby czuć się dobrze we własnej skórze i przy okazji tworzyć dom, w którym chce się mieszkać. I o tym można przeczytać w Hygge. Klucz do szczęścia, chociaż przecież każdy z nas ma inne pojęcie szczęścia. Z tej książki warto wyciągnąć dla siebie to, co jest istotne dla danego człowieka. Bo jest mi daleko do tego, aby chcieć gotować wspólnie ze znajomymi, ale znowu pomysł wspólnego grania w planszówki jest tym, co wręcz stało się normalnością. To samo tyczy się świec, sterty poduch, dobrych książek, smacznej kawy, ukochanych swetrów, albumów ze zdjęciami i wielu innych rzeczy, które okazują się hygge. Do pełni szczęścia brakuje mi wymarzonego kominka i psa.

Nigdy nie umiałam do końca nazwać wnętrz, które chcę tworzyć dla moich klientów, bo daleko mi do gonienia za trendami. Teraz wiem, że moje wnętrza mają odpowiadać hygge klienta. To on ma w nich czuć swoje codzienne szczęście, ma chcieć wracać do domu, ma odczuwać spokój, ale i radość. A przy okazji całość ma być estetyczna i funkcjonalna. Ma mieć coś z duńskiego klimatu.

W takim razie czy hygge to tylko chwilowa moda? A może jest sposobem na życie? Mam olbrzymią nadzieję, że jest tym drugim, bo ten rok oficjalnie nazwałam Rokiem Hygge. W końcu nie jest ważne tylko to, aby mieć piękne wnętrza, ale żeby umieć się nimi cieszyć.

Fot. @boetter via Foter.com / CC BY

  • Zdecydowanie to sposób na życie … Dom jest wyjątkowy gdy zapełni się domownikami ich przedmiotami , ich historiami i przeżyciami. Dom musi być spersonalizowany i musi się czuć , że nie jest jak z okładki magazynu tylko jest Hygge. A jak słusznie zauważyłaś każdy ma inne te Hygge. Przyznam się, że nigdy nie czytałam tej książki… muszę to szybciutko nadrobić.
    Chciałabym również zaprosić Cię w moje blogowe progi , gdzie przedstawiam wraz z mężem jak tworzymy nasze Hygge… Miło mi będzie usłyszeć opinie ekspertki 🙂 Miłego i pozdrawiam

    • Zgadzam się, że Dom musi być spersonalizowany – musi być czuć, kto w nim mieszka 😉 W końcu każdy jest inny i nie ma co robić wszystkiego, bo akurat jest modne…

      Co do książki – warto, bo można sobie ułożyć wszystkie myśli, które pojawiają się, kiedy zastanawia się nad domowym szczęściem.